Powrót do Szkoła w Dankowicach

Patron Gimnazjum

Propozycja nadania patrona gimnazjum, która padła na zebraniu Towarzystwa Miłośników Dankowic, zmusiła mnie do refleksji. Czy wyróżnić w ten sposób postać z pierwszych stron gazet, której imieniem nazwano wiele ulic, placów i zakładów pracy w całej Polsce, czy też uhonorować osobę, która swą codzienną mrówczą, pełną poświęcenia pracą budowała przyszłość małej wiejskiej społeczności i która pójdzie w zapomnienie wraz z pokoleniem, dla którego dobra pracowała? Analizując historię naszej wsi dostrzegłem wiele osób zasługujących na to wyróżnienie. Z przykrością zauważyłem błąd jaki popełniliśmy kilka lat temu pomijając te nazwiska przy nadawaniu ulicom patronów.

Na podstawie rozmów z wieloma starszymi mieszkańcami Dankowic i wiedzy, którą zdobyłem przy pisaniu monografii naszej szkoły, chciałbym zaproponować na patronów naszej szkoły Adolfa i Ludmiłę Kalicińskich.

Państwo Kalicińscy przybyli do Dankowic z Wierzchosławic, rodzinnej wsi Wincentego Witosa, zarażeni już pasją społecznego działania. W Tarnowskiem z ich inicjatywy doszło m.in. do zbudowania Domu Ludowego, założenia biblioteki ludowej, do której książki kupowano ze zorganizowanych dochodowych przedstawień teatralnych. Musiały być one na dobrym poziomie, skoro grupa teatralna prezentowała się nawet w tarnowskim teatrze.

Swą pozaszkolną działalność związali z założonym przez siebie Kołem Młodzieży Wiejskiej. W pamięci mieszkańców Dankowic „kierownikowa” zapisała się jako założycielka Koła Gospodyń Wiejskich. Uczyła młode dziewczęta nowoczesnych metod prowadzenia domu, uprawy roślin, szycia, haftu i gotowania na organizowanych kursach. Kierownik założył Koło Młodzieży Ludowej, które słynęło z przedstawień teatralnych, pięknych strojów ludowych i występów zespołu tanecznego na okolicznych imprezach. Jego autorytet i posłuch był tak wielki, że nie obawiał się on nawet wejść między zwaśnione strony w czasie bójki na wiejskiej zabawie. Potrafili oni dostrzegać potrzeby wsi. Tak zrodził się pomysł zorganizowania ochronki dla małych dzieci. Funkcjonowała ona w budynku szkolnym w okresie wakacji, czyli wówczas, kiedy była najbardziej potrzebna. Dzięki temu małe dzieci nie pozostawały w domach bez opieki w czasie żniw.

Poczynania państwa Kalicińskich zostały dostrzeżone i należycie ocenione przez władze resortowe i państwowe, mimo iż nie zaangażowani oni byli w działalność polityczną. W maju a następnie już w listopadzie 1938 r. kurator okręgu szkolnego, Józef Stypiński odznaczył oboje brązowym i srebrnym medalem za długoletnią służbę. W tym samym roku prezes Rady Ministrów Felicjan Sławoj – Składkowski przyznał Ludmile i Adolfowi Kalicińskim za zasługi na polu pracy społecznej Srebrny Krzyż Zasługi.

We wrześniu 1939 r. nauczyciele zostali ze wsi ewakuowani.Po ponad dwumiesięcznej tułaczce do szkoły wróciła tylko rodzina Kalicińskich. Niestety niemieckie władze nie zezwoliły na uruchomienie polskiej szkoły w Dankowicach. Jeszcze w czasie wojny cała rodzina Kalicińskich przeniosła się do Piotrkowie w Tarnowskiem, gdzie pracowali do przejścia na emeryturę.

Wzór płynący z postawy Kalicińskich zaowocował później całą gromadą społeczników z Dankowic. Nazwanie gimnazjum ich imieniem może być wyrazem szacunku i wdzięczności. Utrwali pamięć o nich na następne pokolenia.

Zdzisław Chmielarczyk